|
Planowana ekspozycja wystawy: Żywiec, 10.05.2010r. godz. 16.00 do 02.06.2010r. w Muzeum Miejskim w Żywcu - Stary Zamek, pod honorowym patronatem Burmistrza Miasta Żywca.
O godzinie 16.30 rozpocznie się pokaz filmu Debry Pascali-Bonaro pt. „Poród w ekstazie" (Orgasmic Birth), którą poprzedzi piętnastominutowe wprowadzenie. Po zakończeniu filmu odbędzie się panel i dyskusja z udziałem przedstawicieli Fundacji "Rodzić po ludzku" i Stowarzyszenia "Dobrze Urodzonych"
Wystawa powstała z inicjatywy obywatelskiej grupy „Beskidy”, Fundacji KLAMRA oraz formacji artystycznej 3Fala.art.pl. Oprawa graficzna wystawy: Wiesław Łysakowski i Dariusz Paczkowski.
Wystawa opowiada historie narodzin i rodzicielstwa wielu osób. Jest pochwałą życia - najwspanialszej uniwersalnej wartości, jest też afirmacją rodziny, w której opieka nad dziećmi spoczywa w rękach obojga rodziców. Opowiada także o potrzebie intymności i samodzielności, o radościach, pragnieniach i trudach. Wystawa składa się obecnie z 20 pionowych banerów o wymiarach 85cm x 160cm. Każdy baner ma z góry i z dołu 4 otwort, które służą do montażu. Można je montować na stojakach lub na ścianie.
Inicjatywa obywatelskiej grupy mieszkańców "Beskidy" oraz 3fala.art.pl
Ewa Furtak, Ewa Szymczyk, Dariusz Paczkowski, Marek Szafrański, Piotr Płatek, Jacek Trzeciak.
Polecamy:
www.dobrzeurodzeni.pl
www.rodzicpoludzku.pl
www.domnarodzin.pl
Dziękujemy:
www.fabrykareklamy.com.pl
www.ak-pol.pl
www.compal.pl
www.klamra.org
www.elomelo.pl
www.keramos.pl
www.musial.com.pl
www.lokomotywa.org.pl
www.ewaszymczyk.pl
W mediach:
Nasze Beskidy >> Super Nowa >> BB365.info >>
|

|
Przyszłam na świat przez cesarskie cięcie, dlatego córkę Lenę chciałam urodzić naturalnie, bez zbędnych ingerencji medycznych. Urodziłam ją w szpitalu klęcząc na łóżku porodowym, spokojna i skoncentrowana. 9 miesięcy ciąży były odpowiednim czasem, żeby uświadomić sobie, że poród dla kobiety, jest czynnością tak naturalną jak oddychanie. Zdążyłam zaprzyjaźnić się ze swoim ciałem. Poznać je i uwierzyć, że mam w nim sprzymierzeńca. Większą część porodu spędziłam w domu. Po 20 minutach od przybycia do szpitala trzymaliśmy w objęciach naszą córeczkę. Następne dziecko urodzę w domu. Ewa |
|

|
Jestem w domu urodzona. Całe życie dumna z tego. Moje dzieci też rodzę w domu. Krzysia urodziłam samodzielnie, w ciemnościach, w spokoju, w całkowitym zaufaniu do ciała i kobiecej mocy. To doświadczenie daje mi wiarę we własne możliwości. Myślę, że na całe życie. Krzysiowi również. Karina |
|

|
Jasne było, że urodzi się Hania. w nowoczesnym, odartym z intymności świecie postanowiliśmy, że tak jak w dawnych czasach o płci dziecka dowiemy się dopiero przy narodzinach. Intuicja mówiła nam, że to będzie córeczka. Dziecko nie spieszyło się na ten dziwny świat, dobrze mu było w brzuszku Mamy. Hania urodzić się miała 8 marca w dniu Święta kobiet. Był już 10, a tu nic. Minął 12, potem 13, a Hania wciąż spokojnie sobie siedziała. 15 marca Hania uznała, że najwyższa pora pokazać się światu. Tego dnia uczeni astronomowie ogłosili, że odkryli nową planetę. Nazwali ją Sedna, od imienia eskimoskiej Bogini. Nam natomiast narodziło się piękne 4-kilowe maleństwo. Nazywa się Mateusz. Ania i Piotr |
|

|
Wspólnie z ukochaną chodziłem do szkoły rodzenia. Chciałem być ojcem aktywnym. Po domowych narodzinach Kaliny przez 3 dni płakałem ze szczęścia. Byłem świadkiem cudu, brałem w nim udział. Myślę, że nie byłoby tylu wojen, gdyby faceci uczesniczyli w porodach swych dzieci. szacunek dla życia, dla kobiet... Pełne oddanie i poświęcenie, po prostu miłość. Dariusz |
|

|
Michalina urodziła się w szpitalu. Poród bez komplikacji, siłami natury i przede wszystkim z tatą Michaliny u mojego boku (CHWAłA MU ZA TO!). Pojawienie się tej małej istotki zmieniło nasz świat, wypełniło go po brzegi radością, szczęściem i miłością. Tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć. A rodzicielstwo? Niełatwa sprawa. Bywają lepsze i gorsze momenty,trzeba się zmagać z właśnymi słabościami, ale dla usłyszenia "Mama, kocham Cię" warto było. Ela |
|

|
Ból... Ból, to jest to czego się zawsze bałam... Być matką... Zawsze o tym marzyłam... Gdy dowiedziałam się, że moje marzenie się spełni bardzo się cieszyłam... A jednocześnie bardzo się bałam... Bałam się bólu... Bólu...porodu... Dziewięć miesięcy miałam dla siebie by się przygotować, odstresować, uspokoić... Gdy przyszedł TEN ważny dzień... Byliśmy razem z mężem... Trzymał mnie za rękę, wspierał... Nie mogliśmy się doczekać by utulić w ramionach naszą małą istotkę... Olgę... Radość była wielka... Radość jest i teraz... Każdego dnia... Tuląc naszą małą istotkę... Olgę... Wiemy, że chcemy przeżyć to jeszcze raz... Oboje... Ból mi już nie straszny... Aldona |
|

|
Jesteśmy podwójnymi rodzicami - Piotra i Marka. Razem chodziliśmy do Szkoły Świadomego Macierzyństwa i razem rodziliśmy. Nie odważyliśmy się na poród w domu, ale bardzo miło wspominamy pobyt w szpitalu. Mimo ryzyka komplikacji (ciąża jednokosmówkowa) poród przebiegał bardzo sprawnie i w miłej atmosferze. Chłopcy przyszli na świat 18 minut po sobie. Pozytywne nastawienie i wiara, że organizm kobiety został tak cudownie stworzony, by poradzić sobie ze wszelkimi trudnościami porodu bardzo pomagają. Odkąd chłopcy są z nami po drugiej stronie brzucha nasze życie jeszcze bardziej się zmieniło i choć bywa ciężko (niewyspanie, płacz w stereo ;)) jesteśmy bardzo szczęśliwi. Dorota i Jarek |
|

|
Życie zgodnie z naturą człowieka w dzisiejszych czasach jest elementem naszej filozofii życiowej. Hania przyszła na świat w szpitalu w Pucku do wody. Niemal cały poród spędziliśmy na molo – Bogusia wykonywała asany przyśpieszające postęp akcji, a Paweł wspomagał ją akupresurą. Ignaś zaś urodził się w naszym domu, również w wannie, za to w asyście kobiet – położnej i babci, tato grał koncert i nie zdążył... Był to poród lotosowy(synek oderwał pępowinę w 5 dobie). Dbamy o nasze skarby odżywiając się zgodnie z zaleceniami kuchni 5 przemian oraz grupy krwi. Bogusia i Paweł |
|

|
Narodziny. Początek i koniec. Gdy coś się zaczyna, coś się kończy, a koniec daje początek nowemu, innemu… Jaki mamy na to wpływ? Jaki mamy w tym udział? A narodziny, czym są? Matka czeka, marzy, naprzemiennie przepływają przez nią uczucia radości i strachu. Aż wreszcie nadchodzi Ten Czas: niepokój, poruszenie, świat rusza z posad, nadchodzi… kataklizm, euforia, wysiłek na granicy możliwości, odczucia – wytrzymałości. Nic nie jest ważne, tylko to, co się właśnie dokonuje. Można powiedzieć: cudowny akt, akt cudu się dokonał. I stało się, z całości wyłoniło się dwoje, jakże innych od tej chwili. Kobieta przy nadziei – matka i dziecko! To wszystko dzieje się w czasie i przestrzeni, otulone ciszą, skupieniem, nabożnością. Działają potężne siły, to ogromny, ludzki wysiłek stawania się, tworzenia. Nie można tego planować, temu trzeba pozwolić się stać. Tajemnica – cud. Przejście przez tą trudną drogę wyzwala nowe siły, wzmacnia, zmienia. Dziecko, które musi się zmagać, aby tu przyjść, oswaja sobie jednocześnie otoczenie. Całym umęczonym ciałkiem czuje – wie, że są na tym świecie trudy, ale też dobro, ciepło, miłość. To pierwsza prawdziwa wiedza o życiu. Każdy trud wniesiony w narodziny to posag dla dzieciątka. Przeżycie i doświadczenie własnego ciała i mocy, praca we wspólnym rytmie, który wspiera wydostanie się na świat… Rytm – on będzie towarzyszył przez całe życie. Narodziny to wprowadzenie.
Otulenie
Wprowadzę Cię w nowy świat, Nie bój się. Sama drżę, jestem blisko. Nie bój się, kocham Cię. Cokolwiek się zdarzy… Jestem przy Tobie, Maleństwo moje. Mama
Od tej pory wiele razy przyjdzie nam martwić się, płakać, drżeć o dziecko i nas samych. Radość i smutek, słodycz, ból, lęk… wspólne wzrastanie. Po prostu życie. Narodziny to początek, daje siłę na dalszą drogę, mądrość, odwagę i co tylko chcesz. To zaprocentuje w trudach wychowywania i własnym rozwoju. Bez presji i strachu. Bez nacisków i warunków. W cichej przestrzeni. Z szacunkiem i czułością. Otwarci i uważni. Gotowi wesprzeć i pomóc. W radości, smutku i rozpaczy. Jest miejsce na wszystko… Tego bym chciała dla rodzących się… Jest wielu ludzi, którzy potrafią z czułością i pokorą towarzyszyć i wspierać. Ja tego zaznałam. Przypadek? Szczęście? Los?Styczeń 1985 roku, poniedziałek, o świcie w domu urodziła się nasza córka. Mróz -28°C, miasto Katowice sparaliżowane. Tu mocno zadziałał los (przepłaciłyśmy to tygodniową izolacją na septyku w klinice). Wrzesień 1997 roku, niedziela, rano przychodzi w domu na świat nasz syn, nikogo nie ma, tylko ja, mąż i śpiąca spokojnie córka – to ona pierwsza po rodzicach powitała brata, Tu działało moje wielkie pragnienie i wręcz pewność, że będzie dobrze. Nasze dzieci urodziły się przed terminem, były naprawdę maleńkie (2500g i 2300g), śpieszno im było, rozpoczęły wędrówkę nad ranem i powitały świat o świcie. Dziękuje mojemu kochanemu mężowi za wspieranie mnie, odwagę i po prostu obecność. Dziękuję naszym rodzicom, że w spokoju i z wyrozumieniem towarzyszyli tym wydarzeniom. Dziękuje pani doktor Monice Małeckiej-Holerek za życzliwość, medyczne wsparcie i zawsze cudny uśmiech! Dziękuje siostrze męża, Joasi, za spokój i pomoc oraz koleżance Bogusi, która pomogła w formalnościach. I wielu innym, którzy otulali nas dobrymi myślami. Wszystko zależy od ludzi. To my gotujemy sobie i naszym dzieciom los. Jeśli jest przestrzeń wypełniona szacunkiem, uważnością, to myślę, że można podołać trudom, nawet tym ostatecznym, bo i to przynależy do życia. Elżbieta
PS. Powiecie, że miałam szczęście. TAK! TAK! TAK! Jednak, pomyślcie, to dotyczy każdego z nas. Jesteś samotny, nie masz dzieci, straciłeś dziecko, nie możesz lub nie pragniesz mieć dzieci… Ale przeszedłeś przez bramę narodzin, każdy przebył tą drogę, to przecież było nieuniknione, tak jak nieunikniona jest śmierć. Pomyśl o tym, kiedy będziesz towarzyszył narodzinom jako rodzic, rodzina, lekarz, przyjaciel, duchowny… CZŁOWIEK, bo staje się NOWE. Narodziny – nastrój Bożego Narodzenia. |
|

|
Do końca nie wiedzieliśmy, czy urodzi nam się syn, czy córka. Po cichu marzyłam o chłopaku. I urodził się Maciek. Dostał takie samo imię, jak jego dziadek. Bo Maćki to zwykle fajne chłopaki. Nie inaczej jest w przypadku naszego syna. Ewa i Tomek |
|

|
Rozkochać się w rodzeniu, odczuć poród jako wydarzenie piękne i magiczne w zgodzie z naturą…tak! To jest możliwe. Nadia przyszła na świat 2 lata temu, drogami i siłami natury w otoczeniu tylko najbliższych osób, w akuszerskiej asyście jej babci a mojej mamy - położnej. Cichym marzeniem było aby naturalnie, aby bez farmakologicznych znieczuleń, aby bez rutynowego nacięcia - spełniło się. A macierzyństwo? To cud, trud i miód .Ciągły rozwój i praca nad tą małą istotką ale i nad sobą. Doświadczenie macierzyńskiej bezwarunkowej miłości - bezcenne. Iza |
|

|
Teraz wydaje mi się, że byłeś zawsze, a przecież czekałem na Ciebie chyba pół mojego żywota tak jak na taką kobietę jak Twoja Mama. Teraz jesteśmy razem, uczysz mnie i mamę poznawać świat od nowa, patrzeć i słuchać, podziwiać i bawić, złościć się i śmiać całym sercem… pięknie jest z Tobą Kajtusiu. Witek |
|

|
Zaprosiłam te istotki do swojego świata, ale to Oni wciąż mnie uczą, zaskakują, dzięki nim odkrywam siebie. Te małe promyczki pokazują jak znajdować piękno w najdrobniejszych rzeczach, poznaję cuda niegdyś kompletnie niezauważalne. Dzięki nim mam nowe oczy i serce. Gaspar i Nikodem to moje anioły. Anna |
|

|
Malinka urodziła się w Izbie Porodowej w Lędzinach - miejscu, które odebraliśmy jako bardzo przyjazne i bezpieczne. Do porodu tam przekonała nas wiara tamtejszych położnych w to, że można urodzić naturalnie, swobodnie, w atmosferze intymności i ciepła. Niestety, Malinka była jednym z ostatnich dzieci, które przyszły tam na świat. Z dniem 01.01.2009 Izba Porodowa w Lędzinach została zamknięta. Mamy nadzieję, że nie na zawsze!! Malina od urodzenia, do dziś karmiona jest piersią - dzięki temu rośnie nam zdrowa, pogodna i wesoła. Przez pierwsze, ciężkie dni po porodzie nie mogłam wyobrazić sobie tego, że mam ją karmić co najmniej przez sześć miesięcy. Ale ból minął, Malinka dobrze się rozwijała, a ja w końcu zrozumiałam, że pokarm z piersi i bliskość mamy to jest to, co jest jej teraz najbardziej potrzebne. Zrozumieliśmy rolę rodziców. Z tą świadomością staramy się przeżywać każdy dzień, to my jesteśmy odpowiedzialni za to w jaki sposób Mała poznaje świat - co znaczy tak i nie, uśmiechamy się, przytulamy - i chyba jej się to podoba - ale sama będzie mogła o tym powiedzieć dopiero za kilka lat. Jagoda i Szymon |
|


|
Czas oczekiwania na dziecko przynosi zmianę, dzięki której stajemy się bogatsze wewnętrznie i bliższe swojej kobiecej naturze. Dobrze jeśli potrafimy wtedy: po pierwsze: pielęgnować więź z naturą, szacunek dla jej żywiołów, również tych wewnątrz nas. Dzięki temu rośniemy w siłę i oswajamy strach. Po drugie: wierzyć we własne możliwości, w mądrość ciała, w odwieczną kobiecą moc rodzenia. Ufać sobie. Po trzecie:zrozumieć fizjologię narodzin, sens bólu... Wiedzieć „czego się chce”- uszanowania godności matki i dziecka, prawa do wyboru miejsca, sposobu rodzenia, zachowania ciszy, spokoju, intymności, opieki osoby najbliższej. Do szpitala rozmyślnie przyjechaliśmy „na ostatnią chwilę”. Synka urodziłam bez jakichkolwiek ingerencji medycznych z pomocą męża i serdecznej położnej. Warto świadomie przeżywać czas owocobrania. Jestem za! Katka
Jestem przeciw: Traktowaniu ciąży jako choroby. Rutynowym czynnościom przyśpieszającym akcję porodu. Medykalizacji porodu. Ograniczaniu wolności kobiety rodzącej. Oddzieleniu dziecka od matki zaraz po porodzie. Maciek |
|

|
To miał być chłopak - spokojny i ciemnowłosy, tak jak ja w dzieciństwie. Miał przyjść na świat pod koniec listopada. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia urodziłam córkę Natalię,
obdarzoną żywiołowym temperamentem i donośnym głosem. Zgadzał się tylko kolor włosów. Pierwsza lekcja poczucia humoru i pokory - i nie ostatnia. Myślę, że dla rodzącej kobiety niezwykle ważne jest poczucie bycia podmiotem wydarzeń, a nie ich ofiarą. Tylko wtedy poród ma szanse w pełni stać się tym, czym być powinien niezależnie od miejsca i sposobu rodzenia – inicjacją. Ania |
|

|
Upragniony, oczekiwany, kochany, pierwsze dziecko, nasz syn. Chodząca radość każdego naszego dnia, zawsze pogodny, zadowolony i szczęśliwy. Urodził się zdrowy, w 3 roku życia okazało się że coś jest nie tak. Dziś szesnastoletni Kuba zmaga się z nieuleczalną chorobą, a jego mama z nieuleczalną w naszym kraju walką o prawo dla niepełnosprawnego dziecka. Życiowa Radość Kuby wynagradza nam wszystkie trudy życia. Agnieszka |
|

|
Kamilka to Dar Boga, śliczna córeczka. Słodką minką potrafi wszystko załatwić. Jej duże oczy są obrazem jej duszy. Urodzona modelka, artystka: tańczy, gra, maluje, kocha zwierzęta. Teraz ma 14 lat i wszędzie jej pełno. Rozświetla nam każdy dzień. Cały świat przed nią, zawsze będziemy ja wspierać. Darek |
|

|
Alicja urodzona w domu, przyjęta przez Rodziców. W blasku świec mogliśmy kolejny raz w życiu przeżyć tą piękną, pełną energii chwilę, gdy stając na progu, doświadczyliśmy największej z sił, najsilniejszej energii... energii, która skupiła się we mnie, chwilę później zauważyliśmy jak doświadcza życia Nasz Nauczyciel, jak przestaje tętnić pępowina i rozprężają się płuca i nagle poczuliśmy że jest już z Nami, tuląc w ramionach czułam jak odbywa pierwszą wędrówkę odpychając się od brzucha, pełzła Alicja. Już po poprzednim porodzie wiedziałam że możliwe jest takie przygotowanie ducha by nie odczuwać bólu, teraz wiem więcej możliwe jest doświadczenie porodu w ekstazie, kiedy tańcząc wpadasz w trans i nagle czujesz dreszcze przyjemności i wiesz że ta fala orgazmów to Twoje doświadczenie porodu. Porodu który dał radość i optymizm Nam i Naszym córkom nie na dzień lecz na całe życie, bo przecież jakość porodu jest jakością naszego życia. Monika |
|

|
W tej jednej chwili, chwili narodzin, cała potęga wszechświata skupiła się w samym centrum tej świątyni, którą jest kobiece ciało rozpoczął się przepiękny taniec – taniec narodzin. W blasku świec, bez bólu, w harmonii i pełnym zaufaniu żony do własnego ciała, idąc w ślad za intuicją która dyktowała jej kroki tego tańca i pozwoliła przybrać dogodne pozycje przyszła na świat nasza córka – Anastazja Anna. Paweł |
|


|
Jeremiasz 11 lat, Marianna urodzona 15.09.2009, obydwoje siłami natury. 11 lat temu było ciężko, ale nie wyobrażałam sobie że Marianna urodzi się inaczej, wiedziałam co mnie czeka, bałam się, ale wiedziałam że inaczej się nie da:) Bycie mamą...gdy Jeremiasz sie urodził miałam 22 lata, byłam przerażona...uczyłam sie wszystkiego powoli, podpowiadało mi serce, karmiłam piersią 2 lata, najlepsze nasze 2 lata:) Teraz Jeremi to facet, który pomaga jak może przy Mariannie, a ja mam 33 lata i wszystko jest takie jakieś proste...też się bałam co to bedzie, a okazało się że jest fantastycznie...zupełnie inne macierzyństwo.. takie spokojne, jak Marianna:) Magdalena |
|

|
Matka (30 l.) i córka (Ania 10 l.)- to miłość bez zobowiązań. Trudna, ucząca cierpliwości i wyrozumiałości, a przez to wyjątkowa i prawdziwa przyjaźń. Nade wszystko silna więź, której nic nie jest w stanie zniszczyć. Macierzyństwo to powołanie i sens życia. Kasia |
DOBRZE URODZENI - naturalnie w domu
Galeria Bielska BWA oraz 3fala.art.pl zapraszają na wydarzenie artystyczne, które odbędzie się o godzi 12.00, 21 maja 2009 roku na ul. PCK pod wiaduktem. Od wczesnych godzin porannych będzie tam powstawało graffiti: Dobrze urodzeni – naturalnie w domu. Wydarzenie to jest związane z pokazem filmu Debra Pascali – Bonaro PORÓD W EKSTAZIE oraz na dyskusją o polskich matkach AD 2009, jakie odbędą się następnego dnia 22.05.09 w Galerii Bielskiej BWA o godz. 17.00.
 Autorem graffiti jest Dariusz Paczkowski – ojciec, biorący udział w porodach domowych dwójki swoich dzieci. Aktywista Fundacji Ekologicznej ARKA oraz współpracownik wielu organizacji społecznych między innymi stowarzyszenia „Dobrze urodzeni”. Od ponad 20 lat tworzy zaangażowane społecznie graffiti i street art. Jest współtwórcą wydarzeń artystycznych i happeningowych.
 W piątek, 22 maja 2009 roku o godz. 13.00 rozpocznie się warsztat dla wszystkich mam i „nie mam" pt. „Praca domowa, boli mnie głowa", który poprowadzą trenerki antydyskryminacyjne Monika Czapla i Małgorzata Młynarz.
O godz. 17.15 rozpocznie się projekcja kultowego filmu Debry Pascali-Bonaro pt. „Poród w ekstazie" (Orgasmic Birth), którą poprzedzi piętnastominutowe wprowadzenie (godz. 17.00).
Po zakończeniu filmu o godz. 18.40 odbędzie się panel i dyskusja o nowoczesnej Matce Polce AD 2009 w horyzoncie jej intymności i w kontekście szerokich odniesień „bycia matką" do sfery publicznej.
Gazeta Wyborcza >>
BB365.info >>
Aktualności TVP3 Katowice (od 15,20 minuty) >>
Super Nowa >>
Dziennik Zachodni >>
bielsko.biala.pl >>
Umorzone śledztwo w sprawie porodu lotosowego.
http://www.rp.pl/artykul/402331.html Artykuł z 7.12; Rzeczpospolita
Wspólnie z żoną, która niebawek będzie rodzić w domu, malowaliśmy transpareny na Śląską Manifę dla naszych położnych ze Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni. Choć tyle mogliśmy zrobić dla sprawy. Foto: Maria Śliwa, Ania Chęć - dzięki.
Położna w każdym domu narodzin.
Położne i Mamy razem się 3mamy.
Jest nas coraz więcej, w domu urodzeni.
Wiem gdzie chcę urodzić, naturalnie w domu.
W Europie rodzimy, a gdzie są Lędziny?
Gazeta Wyborcza. Rodzisz w domu to płać >>
Wydarzenia" Polsatu: Rodzą w domu >> |